Właściciel małej firmy bardzo często jest jednocześnie dyrektorem finansowym, szefem sprzedaży, osobą od marketingu i działem kadr w jednym. Do tego dochodzi samotność decyzyjna: nie ma z kim przegadać trudnych wyborów, przeanalizować ryzyka, zderzyć strategii. W pewnym momencie skala firmy robi się na tyle duża, że działanie „na wyczucie” zaczyna być zwyczajnie niebezpieczne.
Jednym ze sposobów na uporządkowanie tego chaosu jest stworzenie rady doradczej – nieformalnego „mini zarządu” złożonego z zewnętrznych ekspertów. To rozwiązanie, które od lat stosują większe biznesy, ale z powodzeniem można je przenieść także do mniejszych firm. Rada doradcza nie ma formalnej władzy nad spółką, ale daje właścicielowi dostęp do doświadczenia, wiedzy i perspektywy, której sam nie ma.
Rada doradcza to grupa osób, które regularnie spotykają się z właścicielem firmy (i ewentualnie kluczowymi menedżerami), aby pomóc w podejmowaniu strategicznych decyzji. Jej zadaniem jest doradzanie, a nie zarządzanie. Członkowie rady nie podejmują formalnych uchwał, nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje firmy i nie pełnią funkcji członków zarządu czy rady nadzorczej.
W praktyce oznacza to kilka ważnych rzeczy. Po pierwsze, rada doradcza może mieć bardzo elastyczny skład: możesz doprosić do niej osoby z różnych branż, z którymi nie dałoby się łatwo zbudować formalnego organu spółki. Po drugie, można ją stosunkowo szybko powołać i tak samo szybko zmodyfikować – bez całej procedury, jaka towarzyszy zmianom w zarządzie. Po trzecie, rada doradcza ma charakter czysto doradczy: decyzje ostatecznie i tak należą do właściciela lub formalnych władz spółki.
Argumentów za powołaniem rady doradczej jest kilka, ale z perspektywy małego biznesu szczególnie ważne są trzy. Po pierwsze, dostęp do kompetencji, których w firmie po prostu nie ma: finansów wyższego poziomu, budowania skalowalnych procesów, wejścia na nowe rynki, przygotowania do sprzedaży firmy czy pozyskania inwestora. Po drugie, spojrzenie z zewnątrz – ktoś, kto nie jest zanurzony w codziennych problemach, łatwiej zauważy błędy w strategii, zbyt optymistyczne założenia albo obszary, które są zwyczajnie zaniedbane. Po trzecie, element odpowiedzialności: rada doradcza staje się miejscem, gdzie co kilka miesięcy wracasz do swoich planów i musisz szczerze odpowiedzieć, co z nich zostało zrobione.
Dla wielu właścicieli ogromną wartością jest także przełamanie poczucia samotności. Możliwość przedyskutowania pomysłów z grupą ludzi, którzy nie są ani pracownikami, ani rodziną, pozwala odetchnąć, nabrać dystansu i podejmować decyzje bardziej świadomie, a mniej „na emocjach”.
Zanim zaczniesz zapraszać konkretne osoby, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: po co w ogóle ta rada ma powstać. Różne firmy będą potrzebowały rady doradczej do różnych rzeczy. Dla jednych głównym celem będzie wsparcie przy szybkim wzroście i skalowaniu. Dla innych – przygotowanie do uporządkowanej sukcesji i przekazania biznesu. Jeszcze inne będą potrzebowały głównie wsparcia strategicznego, bo „toną w bieżączce” i brakuje im spojrzenia z góry.
Pomocne jest spisanie na jednej kartce trzech do pięciu najważniejszych obszarów, w których potrzebujesz wsparcia. Może to być na przykład:
Takie uporządkowanie celów da Ci jasną mapę kompetencji, jakich będziesz szukać wśród potencjalnych członków rady. Jeśli celem jest przede wszystkim wejście na rynki zagraniczne, priorytetem będą osoby z doświadczeniem w ekspansji. Jeśli planujesz za dwa lata sprzedaż biznesu, kluczowe będzie doświadczenie w transakcjach i przygotowaniu firmy do due diligence.
Dobra rada doradcza to nie jest „kółko wzajemnej adoracji” złożone z najbliższych znajomych. Potrzebujesz osób, które mają inne doświadczenia niż Ty i nie będą się bały z Tobą nie zgodzić. W praktyce warto pomyśleć o mieszance kilku typów kompetencji.
Najczęściej w radzie pojawiają się:
W radzie doradczej warto postawić na osoby z zewnątrz, niezwiązane z firmą relacją zależności. To zwiększa szanse na uczciwą, niewygładzoną informację zwrotną. Nie musi to być duże grono – często w małej firmie optymalna jest rada złożona z trzech lub czterech osób. To wystarczająco dużo, by uzyskać różne perspektywy, a jednocześnie na tyle mało, by dało się sprawnie pracować.
Rekrutacja do rady doradczej może przebiegać etapami. Pierwszym krokiem jest zrobienie własnej listy potencjalnych kandydatów: ludzi, których podziwiasz za sposób prowadzenia biznesu, ekspertów, z którymi miałeś kiedyś kontakt przy projektach, osoby poznane na szkoleniach czy konferencjach. Warto wyjść poza własną branżę – czasem ktoś z zupełnie innego sektora zobaczy problemy i rozwiązania, które „z wewnątrz” są niewidoczne.
Drugim krokiem jest spokojna rozmowa o oczekiwaniach. Zanim formalnie zaprosisz kogoś do rady, opowiedz szczerze, na jakim etapie jest firma, jakie ma wyzwania i co chcesz osiągnąć. Ustal, ile czasu będziesz potrzebować: jak często planujesz spotkania, jak długie mają być, czy będziesz oczekiwał dodatkowych konsultacji między sesjami. To moment, żeby sprawdzić, czy chemia i sposób myślenia danej osoby pasują do Twojego stylu zarządzania.
Trzeci krok to jasne określenie zasad współpracy. Nawet jeśli rada doradcza ma charakter nieformalny, warto spisać podstawowe ustalenia: zakres wsparcia, zasady poufności, formę wynagrodzenia, czas trwania współpracy. Taki dokument nie musi być skomplikowaną umową, ale daje obu stronom poczucie bezpieczeństwa i ramy działania.
Jednym z częstszych pytań, jakie pojawia się przy projektowaniu rady doradczej, jest kwestia wynagrodzenia. W dużych spółkach członkowie rad doradczych często otrzymują stałe, relatywnie wysokie honoraria. W małych firmach zwykle trzeba szukać rozwiązań bardziej elastycznych i dostosowanych do budżetu.
Spotyka się kilka modeli:
Ważne jest, by od początku budować relację opartą na szacunku do czasu doradców. Jeżeli traktujesz radę wyłącznie jako „darmową, niekończącą się konsultację”, szybko się wypali. Nawet symboliczne, ale systematyczne wynagrodzenie wzmacnia poczucie zobowiązania po obu stronach i sprzyja temu, by doradcy rzetelnie przygotowywali się do pracy.
Skład rady i znakomite nazwiska nie wystarczą, jeśli nie zadbasz o sposób pracy. W praktyce skuteczność rady doradczej zależy od rytmu spotkań, jakości przygotowania materiałów i tego, co dzieje się po każdym posiedzeniu.
Przy małej firmie najczęściej sprawdza się model spotkań co kwartał. Taka częstotliwość pozwala śledzić postępy, a jednocześnie nie obciąża nadmiernie kalendarza. Każde spotkanie powinno mieć jasną agendę wysłaną z wyprzedzeniem: krótkie podsumowanie sytuacji od poprzedniej sesji, najważniejsze liczby, 2–3 kluczowe tematy do przedyskutowania.
Po spotkaniu warto przygotować krótką notatkę z ustaleniami: jakie wnioski padły, jakie działania zostały ustalone, kto jest za nie odpowiedzialny i w jakim terminie mają zostać podjęte. Następne posiedzenie rady można zacząć właśnie od przeglądu tych punktów – to prosty sposób na budowanie ciągłości i egzekwowanie ustaleń.
Jak każde narzędzie, rada doradcza może działać świetnie, ale może też okazać się bytem fasadowym, który nie daje realnej wartości. Najczęstsze błędy wynikają z braku jasno określonego celu i niewłaściwego doboru ludzi.
Do problematycznych zachowań należą między innymi:
Jeśli chcesz uniknąć tych pułapek, potrzebujesz minimum dyscypliny: dbałości o agendę, rzetelne przygotowywanie materiałów i otwartości na czasem niewygodne wnioski. Rada doradcza nośna tylko wtedy, gdy jesteś gotowy naprawdę wziąć pod uwagę to, co słyszysz – nawet jeśli jest to krytyczne wobec dotychczasowego sposobu działania.
Mimo wielu zalet, rada doradcza nie jest rozwiązaniem dla każdego i na każdym etapie. Jeżeli firma jest w stanie bardzo wczesnego chaosu – bez minimum powtarzalnych przychodów, bez jasnej oferty i bez podstawowej dyscypliny finansowej – wprowadzanie rady może być przedwczesne. W takiej sytuacji ważniejsze są często krótkie, intensywne formy wsparcia (mentoring, jednorazowe konsultacje), które pomogą zbudować fundamenty.
Rada doradcza nie zadziała również tam, gdzie właściciel nie jest gotowy oddać choć części kontroli nad sposobem myślenia. Jeśli szukasz przede wszystkim potwierdzenia swoich decyzji i nie bierzesz pod uwagę zmiany kursu, to nawet najlepsi doradcy niewiele tu zmienią. Wreszcie, nie warto jej powoływać tylko po to, żeby „ładnie wyglądało w ofercie” – klienci coraz częściej rozumieją, że liczy się treść, a nie same tytuły.
Dobrze zbudowana rada doradcza może być dla małej firmy potężnym wsparciem. Daje dostęp do doświadczenia, którego nie kupisz jednym szkoleniem, pomaga uporządkować myślenie o strategii i finansach, wprowadza element odpowiedzialności za realizację planów. Właściciel przestaje być sam „przeciwko światu”, a zyskuje grono ludzi, którzy patrzą na firmę z troską, ale też z profesjonalnego dystansu.
Kluczem jest jednak świadome podejście: jasny cel, przemyślany dobór osób, szacunek do ich czasu oraz prosty, powtarzalny sposób pracy. Wtedy rada doradcza przestaje być kolejnym modnym hasłem, a staje się realnym „mini zarządem” – takim, który nie odbiera Ci sterów, ale pomaga znacznie lepiej prowadzić firmę w kierunku, który sam wybierasz.
https://www.uschamber.com – Artykuł o korzyściach z powołania rady doradczej w małych firmach i jej wpływie na planowanie strategiczne oraz podejmowanie decyzji.
https://www.thealternativeboard.co.uk – Materiały o radach doradczych dla właścicieli firm, z naciskiem na odpowiedzialność, świeżą perspektywę i wymianę doświadczeń między przedsiębiorcami.
https://en.wikipedia.org/wiki/Advisory_board – Opis definicji, funkcji i zalet rady doradczej, w tym różnic między radą doradczą a radą dyrektorów.
https://www.bdc.ca – Przewodnik dla małych firm o tym, jak powołać radę doradczą i jak może ona wspierać wzrost oraz rozwój strategiczny przedsiębiorstwa.
https://www.advisoryboardcentre.com – Informacje o strukturze, celach i dobrych praktykach w funkcjonowaniu rad doradczych w organizacjach różnej wielkości.
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.