Budżet roczny jest potrzebny bankowi i zarządowi, ale rynek nie zna granic roku. Rolling forecast pozwala patrzeć zawsze 12 miesięcy do przodu, korygować ścieżkę przychodu i kosztów bez czekania na „nowy budżet”. Dla małej i średniej firmy to przewaga: szybciej reagujesz na popyt, kursy walut, koszty mediów czy zmiany w lejku sprzedaży.
Zamiast raz w roku ustawić liczby, co miesiąc aktualizujesz założenia kolejnych 12 miesięcy (np. sierpień–lipiec, potem wrzesień–sierpień itd.). Aktualizacja obejmuje przychody, marżę, koszty stałe i zmienne, inwestycje oraz gotówkę. Celem jest sterowanie, a nie księgowe „zgodności”.
Wystarczą trzy wiadra: przychód powracający (umowy, abonamenty), projekty w toku oraz pipeline (prawdopodobieństwa × wartości). Każde wiadro ma własne założenia sezonowości i ryzyka. W usługach doliczaj poślizgi w fakturowaniu; w e-commerce – zwroty i rabaty.
Podziel koszty na te, które rosną wraz ze sprzedażą (media, prowizje, koszty wytworzenia), i te, które są względnie stałe (płace podstawowe, biuro, licencje). Rolling forecast powinien pokazywać „co się stanie, jeśli”: +10% sprzedaży, +15% kosztów mediów, -5% kurs złotego. Dzięki temu wiesz, gdzie leżą progi bezpieczeństwa.
Raz w miesiącu zespół finansów/operacji zbiera dane, a właściciel podejmuje decyzje: zatrudniamy/zwalniamy tempo rekrutacji, podnosimy/tnimy budżety mediowe, przesuwamy CAPEX. W usługach dołącz sprzedaż, by weryfikować realność pipeline’u. Nie chodzi o „szukanie winnych”, tylko o korektę kursu.
Forecast jest żywy, więc powinien mieć powiązanie z OKR/KPI. Jeśli KPI pokazują rosnące koszty pozyskania lub spadek retencji, forecast musi to wchłonąć, a zarząd – podjąć decyzje o miksie kanałów, cenach lub ofercie.
Rolling bez prognozy cashflow grozi „papierowym optymizmem”. Modeluj wpływy i wydatki tygodniowo na 8–12 tygodni oraz miesięcznie na 12 miesięcy. Dodaj scenariusz pesymistyczny (opóźnienia płatności, gorszy kurs) i plan działań awaryjnych.
Przekonanie, że to „drugi budżet”, mieszanie prognozy z targetem, zbyt niski poziom szczegółowości (jeden arkusz „sprzedaż”), ignorowanie krótkoterminowych opóźnień w płatnościach, brak właściciela procesu. Rolling działa, gdy ktoś go dogląda i aktualizuje jak dashboard produkcyjny.
Tydzień 1–2: inwentaryzacja danych i budowa prostego modelu. Tydzień 3: test na dwóch scenariuszach (bazowy/pesymistyczny). Tydzień 4: pierwsza sesja decyzyjna i powiązanie z planami sprzedażowymi. Tydzień 5–6: automatyzacja zasilania danymi. Po dwóch miesiącach masz budżet, który oddycha, zamiast kalendarza, który dławi.
Niższa zmienność marży miesiąc do miesiąca, krótszy czas reakcji na odchylenia, mniej „niespodziewanych” braków gotówki oraz większa przewidywalność rekrutacji i CAPEX. To wprost przekłada się na wartość firmy i spokój właściciela.
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.