Zatory płatnicze potrafią wykończyć firmę szybciej niż brak zleceń. Paradoksalnie, największe problemy z płynnością często pojawiają się wtedy, gdy pracy jest dużo, bo koszty rosną natychmiast, a pieniądze wpływają z opóźnieniem. W usługach i w projektach problem jest szczególnie dotkliwy: wykonujesz pracę, oddajesz efekt, a potem przez tygodnie gonisz należność. I tu pojawia się klasyczna pułapka: im bardziej potrzebujesz pieniędzy, tym mniej masz ochoty „psuć relację” stanowczą komunikacją.
Da się to ogarnąć bez konfliktów, ale wymaga jednego: procesu. Dobra polityka płatności nie polega na tym, że „czasem prosisz o zaliczkę”, a czasem nie. Polega na tym, że masz jasne zasady: komu dajesz kredyt kupiecki, na jakich warunkach, kiedy wymagasz zaliczki, jak rozbijasz płatności na etapy i co robisz, gdy termin mija. Im bardziej przewidywalny proces, tym mniej emocji. A im mniej emocji, tym większa skuteczność.
W wielu firmach usługowych płatność jest na końcu, czyli w najgorszym możliwym miejscu. Zanim wystawisz fakturę, ponosisz koszty: czas zespołu, narzędzia, podwykonawców, dojazdy, materiały, często także koszty pozyskania klienta. Jeśli klient spóźnia się z płatnością, Ty finansujesz projekt z własnej kieszeni. To jest realne ryzyko, nawet jeśli klient jest uczciwy, bo opóźnienia bywają „systemowe”: obieg dokumentów, akceptacje, urlopy, księgowość, wewnętrzne procedury.
Najczęstsze powody opóźnień to:
Wniosek jest prosty: nie chodzi o to, żeby robić awantury. Chodzi o to, żeby projekt i płatność były prowadzone w tym samym rytmie, a nie w dwóch osobnych światach.
Kredyt kupiecki to uprzejma nazwa na to, że finansujesz klienta przez określony czas. To narzędzie, z którego warto korzystać świadomie, a nie „bo tak się przyjęło”. Nie każdy klient powinien mieć odroczoną płatność, zwłaszcza na początku współpracy.
Prosty podział klientów, który działa w MŚP:
Najważniejsza jest konsekwencja. Jeśli masz politykę, łatwiej ją komunikować. Gdy działasz „case by case”, klient widzi, że zasady są negocjowalne, a to często kończy się rozmywaniem odpowiedzialności.
Zaliczka w usługach nie jest fanaberią. To mechanizm dzielenia ryzyka. Ty bierzesz na siebie ryzyko realizacji, klient bierze na siebie ryzyko płatności z góry. Dzięki temu obie strony są bardziej zmotywowane do sprawnego działania: klient szybciej dostarcza materiały i decyzje, a Ty masz pewność, że projekt jest realnie „uruchomiony”.
W praktyce zaliczka ma trzy dodatkowe funkcje:
Nie ma jednej idealnej wysokości zaliczki dla wszystkich branż, ale ważna zasada jest stała: zaliczka powinna być na tyle istotna, żeby realnie ograniczała ryzyko. Jeśli zaliczka jest symboliczna, nie spełnia swojej roli i nie zmienia zachowań klienta.
Jeżeli klient nie chce dużej zaliczki, a Ty nie chcesz finansować projektu, płatność etapowa jest najzdrowszym rozwiązaniem. Dzielisz projekt na 2–4 logiczne etapy i wiążesz z nimi płatności. Kluczowe jest to, żeby etap był zrozumiały i mierzalny: „oddanie koncepcji”, „oddanie wersji do akceptacji”, „wdrożenie”, „finalizacja”.
Płatności etapowe mają dwie zalety, które w praktyce są bezcenne:
W usługach często zdarza się, że klient „wisi” z akceptacją, a Ty czekasz, bo nie chcesz naciskać. Przy etapach komunikat jest prostszy i mniej emocjonalny: „żeby ruszyć dalej, potrzebujemy akceptacji i rozliczenia etapu”. To nie brzmi jak presja, tylko jak standard procesu.
Wiele sporów o płatności wynika z niejasności. Dlatego warunki powinny być zapisane prosto, zrozumiale i bez prawniczego żargonu. Najważniejsze elementy, które warto mieć ustalone na piśmie (choćby mailowo):
Ważne: jeśli klient wymaga konkretnych danych na fakturze lub dodatkowych numerów (np. zamówienia), ustal to przed startem. W przeciwnym razie faktura utknie „bo brakuje numeru”, a Ty stracisz kolejne tygodnie.
Największym błędem w windykacji miękkiej jest to, że ludzie odzywają się za późno i zbyt emocjonalnie. Skuteczna procedura przypomnień działa jak automat: jest przewidywalna, spokojna i konsekwentna. Dzięki temu nie psuje relacji, bo nie jest „atakiem”, tylko standardem.
Przykładowy schemat, który często działa w usługach:
Najważniejsze w tym schemacie jest to, że każda wiadomość ma prośbę o konkretną informację: „kiedy zapłata zostanie zrealizowana” i „kto po Państwa stronie potwierdza płatność”. Nie pytasz „dlaczego nie zapłaciliście”, bo to otwiera drogę do wymówek i emocji. Pytasz „kiedy i kto”, bo to przywraca odpowiedzialność.
Mail jest dobry do dokumentowania, ale telefon bywa skuteczniejszy, gdy chcesz szybko ustalić konkrety. Najlepsze podejście to połączenie: krótki telefon do osoby odpowiedzialnej i mail podsumowujący ustalenia. Wtedy masz i tempo, i ślad pisemny.
W rozmowie telefonicznej trzymaj się faktów:
To jest podejście „operacyjne”, nie konfliktowe. A jednak działa, bo porządkuje chaos.
W usługach często boisz się postawić granicę, bo chcesz utrzymać relację. Problem w tym, że relacja bez granic zamienia się w jednostronne ryzyko. Jeżeli klient nie płaci, a Ty nadal pracujesz, uczysz go, że brak płatności nie ma konsekwencji. To działa jak zachęta do dalszych opóźnień.
Wstrzymanie prac najlepiej komunikować jako element procesu, a nie karę. Spokojnie: „Zgodnie z naszymi warunkami, przy braku płatności wstrzymujemy realizację kolejnych etapów do czasu uregulowania należności”. Jeśli to jest ustalone na początku, nie brzmi jak groźba. Brzmi jak standard.
Podobnie z przekazywaniem finalnych plików lub dostępu do efektu. Jeśli płatność jest na końcu, a Ty oddajesz wszystko przed zapłatą, to tracisz największą dźwignię. W usługach często rozsądne jest powiązanie finalnego przekazania z rozliczeniem. To nie musi być „trzymanie zakładnika”. To jest zabezpieczenie, które chroni firmę przed finansowaniem projektów.
Najwięcej problemów z płatnościami wynika z tego, że warunki są „dogadywane” w trakcie. Dlatego część zabezpieczeń powinna wejść już na etapie oferty. W praktyce pomaga:
To są „małe rzeczy”, ale robią ogromną różnicę. Dzięki nim później nie dyskutujesz o tym, co było „umówione”. Masz to po prostu ustalone.
Zdarza się, że klient nie płaci, bo ma realne problemy. Wtedy emocje rosną, bo pojawia się współczucie i lęk przed konfliktem. Warto pamiętać, że Twoja firma też ma zobowiązania. Profesjonalne podejście to próba znalezienia rozwiązania, które nie niszczy Twojej płynności.
Często sensowne są dwa scenariusze:
Najgorsze, co możesz zrobić, to pozwolić, by temat „ciągnął się” bez konkretów. Brak konkretów jest w praktyce zgodą na finansowanie klienta bez limitu.
Zatory płatnicze da się ograniczyć bez psucia relacji, ale nie da się tego zrobić bez zasad. Polityka kredytu kupieckiego, sensowne zaliczki, płatności etapowe i konsekwentna procedura przypomnień to fundamenty, które w usługach powinny być standardem, a nie „wyjątkiem”. Jeśli wprowadzisz te elementy, zmieni się nie tylko płynność. Zmieni się też komfort prowadzenia firmy: mniej stresu, mniej gonienia, więcej przewidywalności.
Najważniejsze jest to, że dobry proces działa zarówno dla klientów uczciwych, jak i dla tych trudniejszych. Uczciwi docenią jasność i sprawność. Trudniejsi zobaczą granice, które ograniczają pole do przeciągania płatności. A Twoja firma zyska coś, czego nie da się kupić reklamą: stabilność.
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.