W mikrofirmie dostęp do „ważnych rzeczy” bywa ułożony prosto: jedno konto administratora, jedno hasło „żeby wszyscy mieli”, czasem zapisane w notatniku, czasem w mailu, czasem w głowie jednej osoby. To działa… do pierwszego problemu. A problemem nie musi być żaden filmowy „atak hakerski”. Wystarczy, że ktoś odejdzie z firmy, zgubi telefon, padnie skrzynka mailowa, dostawca zablokuje konto reklamowe albo po prostu zapomnicie, kto ma dostęp do panelu domeny.
Higiena dostępów to nie korporacyjny żargon. To zestaw prostych zasad, które sprawiają, że firma nie stoi na jednym loginie i jednej osobie, a jednocześnie nie zamienia pracy w biurokrację. Poniżej dostajesz podejście „na mikrofirmę”: mało narzędzi, dużo zdrowego rozsądku i konkretne kroki.
Zanim zaczniesz cokolwiek „wdrażać”, zrób krótką listę najważniejszych miejsc, w których trzymasz firmę. Typowy zestaw w mikrofirmie wygląda tak:
Wystarczy jedna kartka. Najważniejsze, żebyś mógł/mogła odpowiedzieć na pytanie: „gdyby jutro jedna osoba zniknęła z firmy, czy nadal mam dostęp do tego, co krytyczne?”.
Wspólne hasło jest wygodne, ale kosztuje później ogromnie dużo. Dlaczego? Bo nie da się ustalić, kto co zrobił. Nie da się odciąć jednej osoby bez zmiany hasła wszystkim. A jeśli hasło wycieknie (nawet przypadkiem), to wycieka „cała firma”.
Jeżeli dziś macie wspólne loginy, potraktuj to jako stan przejściowy. Cel jest prosty: każda osoba ma własne konto, a dostęp do narzędzi jest nadawany uprawnieniami, nie hasłem.
2FA (czasem nazywane MFA) to dodatkowe potwierdzenie logowania. W praktyce: oprócz hasła musisz wpisać kod z aplikacji, potwierdzić logowanie na telefonie albo użyć klucza sprzętowego. Dzięki temu samo hasło przestaje być „jedyną bramką”.
W mikrofirmie najczęściej wystarczy aplikacja uwierzytelniająca (kody jednorazowe). Ważne, żeby do najważniejszych miejsc 2FA było włączone obowiązkowo: poczta, domena/DNS, dysk w chmurze, reklamy, panel sklepu, operator płatności.
Jeśli kody 2FA są tylko na jednym telefonie jednej osoby, to awaria telefonu potrafi zatrzymać firmę. Dlatego od razu zrób dwie rzeczy:
To nie musi być skomplikowane. Wystarczy, że kody odzyskiwania są w miejscu, do którego dostęp ma właściciel i osoba zastępująca, a nie cała firma.
„Zasada minimalnych uprawnień” brzmi groźnie, ale chodzi o coś prostego: jeśli ktoś zajmuje się obsługą klienta, to nie musi mieć dostępu do DNS domeny. Jeśli ktoś wrzuca posty na social, nie musi mieć uprawnień do rozliczeń reklam. Jeśli ktoś wystawia faktury, nie musi być administratorem sklepu.
W mikrofirmie to działa świetnie, bo ogranicza ryzyko błędu i ogranicza szkody, gdy konto pracownika zostanie przejęte lub gdy ktoś po prostu kliknie nie to, co trzeba.
W praktyce potrzebujesz trzech poziomów:
To ważne: codzienna praca nie powinna odbywać się na koncie „superadmin”. Konto superadmin jest jak klucz do sejfu – ma działać rzadko, ale zawsze być pod kontrolą.
Dobre hasło w mikrofirmie ma trzy cechy: jest unikalne (nigdzie indziej go nie używasz), jest długie i nie jest oczywiste. Najprostsza metoda to długi zwrot (kilka słów) zamiast krótkiego „kombinowanego” hasła. I koniecznie: nie powtarzaj haseł między usługami. To powtarzanie jest najczęstszą przyczyną kłopotów.
Menedżer haseł to narzędzie, które przechowuje loginy i hasła w bezpiecznym sejfie. Dla mikrofirmy to zwykle najlepszy kompromis: nie trzeba wymyślać „systemu notatek”, nie trzeba wysyłać haseł mailem, łatwiej też odebrać dostęp, gdy ktoś kończy współpracę.
Ważne zasady wdrożenia w mikrofirmie:
W większości usług „reset hasła” idzie na e-mail. Jeśli ktoś przejmie skrzynkę, to może przejąć resztę. Dlatego poczta firmowa powinna mieć najlepsze zabezpieczenia: 2FA, silne hasło, kontrolę urządzeń i jasne zasady udostępniania. Jeżeli w firmie nadal wszystko idzie przez jedną skrzynkę „biuro@…”, rozważ podział ról: osobne konta dla osób + skrzynki współdzielone do obsługi klienta.
Nawet w mikrofirmie warto mieć prostą procedurę: co robimy, gdy kończy się współpraca. Nie chodzi o brak zaufania, tylko o porządek. Minimalny standard to:
Raz na trzy miesiące zrób szybki przegląd: kto ma dostęp do czego, czy 2FA działa, czy kody odzyskiwania są aktualne, czy nie ma „starych” kont po byłych współpracownikach. Mikrofirmy wygrywają tym, że są małe – taki audyt da się zrobić szybko, jeśli nie odkładasz go latami.
Jeśli chcesz zacząć od razu, zrób to w tygodniu:
To naprawdę wystarcza, żeby przeskoczyć z poziomu „jakoś to działa” na poziom „mamy kontrolę”.
Higiena dostępów nie ma być uciążliwa. Ma sprawić, że firma jest bezpieczniejsza, a ty śpisz spokojniej. Jeśli wdrożysz 2FA, odejdziesz od wspólnych haseł, uporządkujesz role i wprowadzisz menedżer haseł, to zrobisz więcej niż większość mikrofirm. I co ważne: to są rzeczy, które nie wymagają wielkiego budżetu, tylko konsekwencji.
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.