W B2B case study to nie jest „ładna historyjka na stronę”, tylko narzędzie sprzedażowe. Dobrze napisane skraca czas decyzji, obniża poczucie ryzyka po stronie klienta i daje handlowcom materiał, którym mogą podeprzeć rozmowę, gdy pada klasyczne: „a macie jakieś przykłady?”, „czy to zadziała w naszej branży?”, „jak wygląda wdrożenie?”. Problem polega na tym, że wiele firm publikuje case studies zbyt ogólne, zbyt grzeczne i zbyt mało mierzalne. Efekt jest taki, że tekst wygląda poprawnie, ale nie pomaga domykać sprzedaży.
Case study, które sprzedaje, musi robić trzy rzeczy naraz: pokazać kontekst biznesowy klienta, udowodnić wynik w danych oraz przeprowadzić odbiorcę przez proces – tak, żeby wiedział, co go czeka po podpisaniu umowy. Poniżej masz praktyczną instrukcję: jak zaprojektować case study, jak zebrać dane i cytaty, jak ogarnąć zgody, a potem jak to dystrybuować, żeby pracowało w lejku.
Największy błąd na starcie to wybór klienta „bo się zgodził”. Case study powinno odpowiadać na pytanie: czy potencjalny klient, który to czyta, zobaczy w tym siebie? Dlatego kryteria wyboru tematu powinny być związane z Twoją sprzedażą.
Dobry kandydat na case study zwykle spełnia kilka warunków:
Jeśli masz kilka udanych projektów, wybierz ten, który odpowiada na najczęstsze obiekcje w sprzedaży. Case study ma być „dowodem”, a nie laureką.
Klasyczne case study bywa pisane jak kronika: „zrobiliśmy A, potem B, potem C”. W B2B lepiej działa logika decyzji: problem → podejście → wdrożenie → wynik → wnioski. Odbiorca ma w kilka minut zrozumieć, co było wyzwaniem, dlaczego wybrano taką metodę i jakie są efekty.
Sprawdzony układ treści:
„Chcieliśmy zwiększyć rozpoznawalność” to nie problem, tylko życzenie. Problem w case study powinien mieć konsekwencję: utracone leady, długi cykl sprzedaży, wysoki koszt pozyskania, brak przewidywalności pipeline’u, słaba jakość zapytań, chaos w kampaniach, brak danych do decyzji. Im lepiej nazwiesz koszt, tym bardziej odbiorca uwierzy, że warto było to naprawić.
Dobrze działa opis w formie objawów:
Wyniki muszą być mierzalne, ale nie muszą zdradzać tajemnic handlowych. Najlepiej działają liczby porównywalne i osadzone w kontekście. W B2B metryki powinny być spięte z lejkiem i realnym wpływem na sprzedaż.
Najczęściej sensowne kategorie wyników:
Jeśli pokazujesz wzrost procentowy, podaj też punkt startu (czy to była duża baza, czy mała). Jeśli na wynik złożyło się kilka czynników, opisz to. Case study nie musi mówić „to my zrobiliśmy wszystko”. Ma mówić: „to działało w takim układzie i takimi decyzjami”. To zwiększa zaufanie.
Najmocniejsze case studies mają cytaty, które brzmią naturalnie. Żeby je wydobyć, prowadź krótką rozmowę jak wywiad, pytając o doświadczenie, obawy i moment przełomu, a nie o komplementy.
Pytania, które zwykle działają:
Takie cytaty są wiarygodne, bo odnoszą się do zmiany, a nie do „było super”. Dla handlowców są bezcenne, bo wspierają rozmowę o ryzyku i wdrożeniu.
W B2B część firm ma NDA lub obawę przed ujawnianiem danych. Da się to pogodzić z marketingiem, jeśli zaprojektujesz case jako dokument „do negocjacji” i zaproponujesz poziomy jawności.
Warianty, które pomagają uzyskać zgodę:
Kluczowe jest zatwierdzenie końcowej wersji przez klienta. Najprościej: potwierdzenie mailowe „akceptujemy publikację tej wersji”. Dzięki temu nie ma później dyskusji o granicach jawności.
Case study nie musi istnieć tylko jako artykuł. W B2B wygrywa ten, kto potrafi wykorzystać materiał wielokanałowo. Dlatego opłaca się przygotować wersję „master”, z której wycinasz krótsze formaty.
Najczęściej przydatne formaty:
Artykuł wrzucony na blog bez dystrybucji jest jak świetna oferta, której nikt nie wysłał. Case study powinno wspierać kilka etapów lejka:
W praktyce handlowcy powinni mieć bibliotekę case studies przypisaną do segmentów i problemów. Wtedy case study nie jest „contentem”, tylko elementem procesu sprzedaży.
Najbardziej wiarygodne case studies mają w sobie prawdziwość: wyzwania, ograniczenia, decyzje i poprawki. Jeśli wszystko było idealne, to brzmi jak bajka. W B2B kupujący wiedzą, że projekty nie są bajkami. Pokaż choć jedną przeszkodę i to, jak ją rozwiązaliście – to zwykle buduje zaufanie bardziej niż superlatywy.
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.