Jeszcze kilka lat temu wiele firm „mierzyło marketing” w dość prosty sposób: piksel w przeglądarce, cookies, ostatnie kliknięcie i gotowe. Dziś ten obraz się rozsypał. Przeglądarki tną śledzenie, użytkownicy częściej odmawiają zgód, a część ruchu jest niewidoczna przez blokery. Efekt widać w raportach: zaniżone konwersje, rozjechane atrybucje, gorsze optymalizacje kampanii i coraz częstsze pytanie zarządu: „to my w końcu wiemy, co działa, czy zgadujemy?”.
Da się to poukładać, ale trzeba przestawić myślenie z „magii cookies” na dwa filary: first-party data (dane, które zbierasz i kontrolujesz) oraz prawidłową obsługę zgód – w tym Consent Mode v2 dla ekosystemu Google. To nie jest jednorazowa instalacja wtyczki. To projekt, który łączy technikę, analitykę i procesy w firmie.
First-party data to dane, które pozyskujesz bezpośrednio od użytkownika i w ramach własnych relacji: na Twojej stronie, w Twojej aplikacji, w Twoim CRM. To mogą być dane o zachowaniu (np. eventy w analityce), dane transakcyjne, dane o leadach, zgody marketingowe, historia kontaktu z obsługą, odpowiedzi z formularzy czy informacje z programu lojalnościowego.
Najważniejsza różnica polega na tym, że te dane są „Twoje” w sensie kontroli i możliwości łączenia ich w spójny obraz klienta. W post-cookie świecie wygrywają firmy, które potrafią połączyć:
Jeśli masz tylko „piksel i modlitwę”, Twoja analityka jest krucha. Jeśli masz first-party data i procesy, potrafisz bronić decyzji marketingowych nawet wtedy, gdy część sygnałów znika.
Consent Mode pozwala przekazać do usług Google informację o tym, na co użytkownik wyraził zgodę w banerze/cookie bannerze. Dzięki temu tagi zachowują się inaczej zależnie od decyzji użytkownika. W wersji v2 doszły dodatkowe sygnały zgody związane z reklamą, co ma znaczenie dla pomiaru i funkcji reklamowych.
W praktyce pracujesz na czterech typach zgód:
Dlaczego to ważne? Bo bez poprawnego przekazywania zgód część funkcji reklamowych i pomiarowych w ekosystemie Google może działać ograniczenie albo nie działać wcale, a dane w raportach będą coraz bardziej przypadkowe.
Warto to powiedzieć wprost: Consent Mode nie sprawi, że wrócimy do „pełnych” danych sprzed lat. On robi dwie kluczowe rzeczy: porządkuje zgodność z decyzją użytkownika oraz pozwala platformom lepiej radzić sobie w sytuacji braku zgody (np. przez modelowanie w pewnych scenariuszach). Jeżeli jednak w firmie nie ma podstaw: sensownej implementacji eventów, porządnego mierzenia leadów i jakościowego importu konwersji, to sam Consent Mode nie uratuje raportowania.
Największa wartość jest wtedy, gdy traktujesz go jako element większej układanki: spójnej strategii first-party data.
Najczęstszy błąd to zaczynanie od instalacji. Tymczasem najpierw trzeba wiedzieć, co chcesz mierzyć i jak to ma się łączyć z biznesem. Prosty plan pomiaru powinien odpowiedzieć na pytania:
Dopiero kiedy masz te odpowiedzi, wdrożenie tagów ma sens, bo nie „strzelasz eventami”, tylko budujesz spójny system sygnałów dla analityki i algorytmów reklamowych.
Są dwie typowe ścieżki wdrożenia: przez CMP (platformę do zarządzania zgodami) albo własną implementację. W obu przypadkach kluczowe są te same zasady:
W praktyce oznacza to poprawną integrację banera zgód z Google Tag Managerem lub Google tagiem oraz przetestowanie scenariuszy: użytkownik akceptuje wszystko, odrzuca wszystko, wybiera selektywnie, a także zmienia zdanie po czasie.
Consent Mode v2 to „warstwa zgód”. First-party data to „warstwa sensu”. Żeby pomiar po cookies był stabilniejszy, w większości firm największą różnicę robi połączenie czterech klocków.
Zamiast setek przypadkowych zdarzeń, zbuduj 10–20 kluczowych eventów, które opisują realny postęp użytkownika. Każdy event powinien mieć jasny opis: kiedy się odpala, w jakim celu i gdzie jest używany (GA4, Ads, raporty, automatyzacje). Jeśli eventy są niejednoznaczne, szybko zaczniesz wątpić w dane, a wtedy wraca zgadywanie.
Jeżeli działasz leadowo, sama wysyłka formularza to często za mało. Prawdziwa wartość jest wtedy, gdy importujesz do systemów reklamowych informację o jakości: lead zakwalifikowany, umówione spotkanie, podpisana umowa, wartość transakcji. Dzięki temu algorytmy uczą się na jakości, a nie na ilości. W firmach B2B to potrafi kompletnie zmienić wyniki, bo nagle optymalizacja przestaje „kochać” tani spam leadowy.
W wielu branżach sporą część konwersji da się „dopiąć” przez sygnały first-party (np. e-mail/telefon podane w formularzu), o ile użytkownik wyraził odpowiednie zgody, a implementacja jest poprawna. To podejście nie polega na obchodzeniu prywatności, tylko na tym, że dane pochodzą od użytkownika i są używane w ramach ustalonych zasad. Ważne jest, by w firmie jasno ustalić, jakie dane są przekazywane, w jakim celu i na jakiej podstawie.
Server-side tagging (np. przez GTM Server-Side) bywa przedstawiany jako „magiczny sposób na odzyskanie 100% danych”. To nieprawda. Ale jest prawdą, że pomaga w trzech obszarach: daje większą kontrolę nad tym, co wysyłasz i kiedy, pozwala lepiej zarządzać jakością danych i często ogranicza straty wynikające z ograniczeń przeglądarek. Najważniejsze jest jednak to, że przestajesz być całkowicie zależny od środowiska przeglądarki użytkownika.
W firmach najwięcej szkód robi wdrożenie „na wiarę”. Dlatego po wdrożeniu zrób testy, które każdy jest w stanie zrozumieć:
W post-cookie świecie nie chodzi o idealne dopasowanie 1:1. Chodzi o wiarygodny kierunek: czy widzisz prawdziwe trendy i czy możesz podejmować decyzje bez poczucia, że raporty są losowe.
Nawet sensowny projekt może się wykoleić przez kilka typowych błędów:
Żeby nie wracać co miesiąc do chaosu, potrzebujesz prostego procesu utrzymania pomiaru. Wystarczy:
Wtedy first-party data przestaje być „projektem IT”, a staje się elementem przewagi konkurencyjnej: szybciej uczysz algorytmy na lepszych sygnałach i szybciej wyciągasz wnioski z danych, które są bliżej prawdy.
Jeśli chcesz mierzyć marketing bez zgadywania, potraktuj Consent Mode v2 jako fundament zgodności i porządku w sygnałach, a first-party data jako fundament jakości decyzji. Największe efekty przychodzą, gdy łączysz dobre eventy, konwersje oparte o CRM, sensowne uzupełnianie sygnałów tam, gdzie to ma podstawę w zgodach, oraz kontrolę techniczną (często przez server-side tagging). Wtedy nawet przy częściowo utraconych danych nadal wiesz, co działa, a co tylko wygląda dobrze w panelu reklamowym.
Źródła
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.