Mają swoich zagorzałych przeciwników, uchodzą za wyjątkowo awaryjne i nietrwałe, ale czy rzeczywiście nie mają żadnych zalet? Silniki trzycylindrowe to dziś norma w wielu samochodach, nie tylko klasy miejskiej. Wprowadzone na fali tzw. downsizingu, w wielu przypadkach rzeczywiście okazały się porażką (np. niesławny 1.2 PureTech Peugeota). Okazuje się natomiast, że takie jednostki czasami mają sens.
Jeśli jeździsz tylko po mieście, praktycznie nie wyjeżdżając na drogi ekspresowe i autostrady, to auto z silnikiem trzycylindrowym może być dobrym wyborem. To wciąż świeże jednostki, montowane w relatywnie młodych autach, które w warunkach miejskich rzeczywiście zapewniają bardzo niskie zużycie paliwa.
Silniki trzycylindrowe są lżejsze niż klasyczne jednostki R4, co ma pozytywny wpływ nie tylko na spalanie, ale też na prowadzenie pojazdu i ogólną dynamikę.
Nie jest to może bardzo istotne z punktu widzenia kierowcy, choć wielu właścicieli na pewno doceni fakt, iż silniki trzycylindrowe zajmują mniej miejsca w komorze silnikowej, dzięki czemu możemy łatwiej przeprowadzić podstawowe czynności obsługowe, jak wymiana filtra powietrza czy choćby wymiana żarówki w reflektorze.
Szczególnie dotyczy to jednostek z turbodoładowaniem, które potrafią pozytywnie zaskoczyć dynamiką. Owszem, źle brzmią, powodują wibracje, ale dzięki turbo charakteryzują się wysokim momentem obrotowym już w niskim zakresie obrotów, co poprawia odczucia z jazdy i obniża zużycie paliwa.
Brak jednego cylindra siła rzeczy może obniżyć koszty serwisowania pojazdu. Silniki R3 potrzebują mniej oleju silnikowego. Zaoszczędzimy również na wymianie świec zapłonowych, cewek czy wtryskiwaczy, gdyby doszło do ich awarii/zużycia.
Trudno zakochać się w silniku trzycylindrowym, natomiast nie można odmówić takim konstrukcjom kilku dość istotnych zalet.
Zapoznaj się z ofertą świadczoną przez członków naszej grupy biznesowej, ponad 20 różnych firm i branż.